Wesele w zapisach księdza Skierkowskiego

„Mieszkańcy Puszczy Kurpiowskiej żenią się daleko wcześniej, niż w innych okolicach. Chłopcy żenią się, mając lat dwadzieścia jeden, dwadzieścia, a nawet osiemnaście, dziewczyny po skończeniu lat szesnastu"- zapisał ks. Władysław Skierkowski w „Weselu na Puszczy Kurpiowskiej". A jak już się żenili to z zachowaniem wszystkich obowiązujących obrzędów, które ksiądz z Imielnicy skrupulatnie zanotował.

Rajby

Kiedy chłopak chciał się żenić ojciec wysyłał do dziewczyny raja lub swachnę na tzw. wypyty. Jeśli rodzice dziewczyny nie byli przeciwni zamążpójściu córki, wtedy chłopak szedł do jej domu z ojcem i rajem. Nie od razu jednak wyjawiali cel swojej wizyty. Rozmowa zaczynała się od zapytania np. o sprzedaż jałówki. Kiedy rodzice byli przychylni, wtedy goście wyjawiali cel wizyty. Starsi ustalali między sobą warunki ożenku, potem pytali młodych: A ty, Jonecku, co myślis, bzierzesz jo za zone, udała ci się, co? Cemuby ni - odpowiadał Jonecek - ja juz dawno o nij myśle, tyło jo dajcie.

Po takiej deklaracji następowały rozmowy na temat „wyrzandy", czyli posagu. Młodzi przeważnie dostawali sprzęty gospodarskie, krowy, konie, owce. Po omówieniu tych istotnych kwestii ustalano termin zapowiedzi. W sobotę młody przyjeżdżał z rodzicami, drużbami i muzykantami. Młodzi szli do kościoła dać na zapowiedzi, ksiądz pytał ich pacierza, zasad wiary.

Z kościoła młodzież wracała bardzo wesoło ze śpiewami, muzyką, a po kolacji gospodarze zapraszali na tańce, które trwały do białego rana.

Przygotowanie do ślubu

 

 

Tydzień przed weselem, które odbywało się niegdyś zwykle we wtorek, czasami tylko w niedzielę, panna młoda szła ze starszą druhną do przyjaciółek i zapraszała je, aby były jej druhenkami. Zapraszała także „cepcarkę", która musiała znać wszystkie pieśni weselne oraz ceremoniał weselny. Resztę gości panna młoda prosiła dzień przed weselem. Po raz drugi też tego dnia prosiła drużbów i druhny. Starszych zapraszała, podejmując ich pod nogi.

W dniu ślubu od rana we wsi było gwarno. Pan młody przyjeżdżał z drużbami i całą famielją na bryczkach, głośno śpiewając. W tym czasie druhny zamykały drzwi, aby nie wpuścić pana młodego. Roztwórzta! Bo drzwi rozbzijewa! - krzyczeli chłopcy i następowało wzajemne prześpiewywanie. Kiedy drzwi się otworzyły, cała kompania wchodziła do domu, młody witał się z rodzicami i wszystkimi gośćmi. Zaczynały się tańce i śpiewy, a młoda w tym czasie ubierała się w najlepszą odzież, jaką miała w kufrze.

Rozpleciny

Jak pisze ks. Skierkowski - kiedy panna młoda jeszcze ubierała się do ślubu, druhny śpiewały, a po wyjściu dziewczyny następowała „bardzo stara ceremonja weselna, rozplecinami zwana." Dziewczyna siadała na krześle i rozlegała się pieśń:

Chto chce, chto chce warkocyk pogłaskać, musi, musi talarkani trzaskać; A jek nie dos talarka bzitygo, nie przystampuj do warkocka mygo.

Podchodzili wtedy drużbowie, rozplatali po pukielku warkocza i wrzucali pieniądze. Kiedy dziewczyna zorientowała się, że targają jej włosy i zabierają wstążkę, wstawała z krzesła lub dzieży do chleba i uciekała do komory lub za piec, gdzie druhny ją czesały i wplatały nową wstążkę. Później następowało podziękowanie i przeproszenie rodziców: Bóg waju zapłać matulu! Bóg waju zapłać, matulu! Dziewczyna klękała ze swoim oblubieńcem, całowali rodziców w ręce i otrzymywali od nich błogosławieństwo. Ks. Skierkowski twierdził, że w innych okolicach rozplecin nie ma, jak tylko w „Baranowskiej parafji".

Odjazd do kościoła. Ślub

 

 

Nie tak łatwo było kiedyś nakłonić młodą, by do kościoła pojechała, aby tam wziąć ślub. Często rozpaczała i wzbraniała się przed tym. Wtedy drużbowie łapali ją i wnosili na bryczkę, później jechali, co koń wyskoczy.

Gdy zajechali już pod kościół, młodzi z ojcami i drużbami szli do zakrystii i załatwiali wszystkie formalności. Później ksiądz udzielał im sakramentu małżeństwa, wspólnie wszyscy się modlili. Młoda para obchodziła ołtarz, a młoda znowu zawodziła w głos: Ach mój Mocny Boze, zmiłujze sie nada mno siroto! O mój śwecie kochany, co ja tyz ucyniła!

Wszyscy goście z parą młoda wracali ze śpiewem do domu. Tam witani byli przez rodziców, których podejmowali pod nogi, całując w ręce. Cy przyjmujeta mnie tatulu? Cy przyjmujeta mnie matulu? - pytał młody, który wżeniał się „do dziedzicki". Przyjmujewa, przyjmujewa, mój ziańciu.

Oczepiny

Po północy odbywała się w weselnej chałupie jeszcze jedna ważna ceremonia. Przy młodej główną rolę odgrywała tutaj czepiarka. Niech Jezus Chrystus bandzie pochwaluny, ze mój zionusek został oddaluny, wstampuje na twoje progi, rzucom swój zionek pod nogi - śpiewała kobieta. Młoda toczyła chleb wokół stołu, śpiewom nie było końca. Starsze kobiety skakały po izbie „potrząsając talerzykiem, na którym pod chusteczką złożona jest moneta". Graj grocyku aby, aby! Niechaj skaco stare baby! Uha, uha, uha, ha! Uha, uha, uha, ha!

Czepiarka sprzedawała czepek drużbom. Tańce zaczynali mężczyźni. Kiedy już wszyscy drużbowie odprawili tę ceremonię, odsprzedawali czepek kobietom. A co robiła w tym czasie panna młoda? Ano siedziała za stołem i rozpaczała. Niektóre, szczególnie te młodsze naprawdę bardzo się rozczulały, częściej jednak bywało tak, że robiły to tylko po to, aby sprostać ceremonii. Czepiarka namawiała dziewczynę, aby zdjęła wianek i przymierzyła czepiec. Jeżeli jej się to udało, wtedy mężatki klaskały i krzyczały: nasa! nasa! Druhenki zbierały wtedy na czepek, zaczynały od drużbów, wzywając ich po imieniu.

Zabawa trwała do rana, a czasami i kilka dni. Śpiewy, muzyka, wszystko z odpowiednim ceremoniałem. Ech, być na takim weselu!

Groj grocyku, abyś mógł,

Nie żałujże moich nóg,

Moje nogi cisowe,

Do tunecka gotowe!

Dobry ziecór, dobry cas,

Co u waju, to i u nos!

Dobry ziecór, dobre scanście,

A wy grace grojta jesce!

Groj grocyku apu, apu!

Niechaj skaco do pułapu!

Uha, uha, ulw, ha!

Uha, uha, uha, ha!

 

 

Jeżeli ten opis rozbudził Państwa wyobraźnię, to koniecznie musicie odwiedzić Kadzidło, gdzie w czerwcu co roku odbywa się impreza "Wesele Kurpiowskie. Międzynarodowy Festiwal Folklorystyczny.” Aktualności można szukać na stronie Urzędu Gminy www.kadzidlo.pl

 

Od red.: Śródtytuły, cytaty, nazwy pochodzą z: „Puszcza Kurpiowska w pieśni",

ks. Władysław Skierkowski, pod red. H. Gadomskiego, tom I, Związek Kurpiów, Ostrołęka 1997.

 

Tekst ilustrują rysunki Teresy Piórkowskiej-Ciepierskiej, powstałe na potrzeby wystawy i słuchowiska „Wesele Kurpiowskie” według scenariusza Witolda Kuczyńskiego, Wydawnictwo Towarzystwa Kurpiowskiego „Strzelec” w Czarni.

 

 


Drukuj