Obraz Kurpiów w dawnej prasie. Wybrane przykłady

Epokowe daty to rzeczy umowne.

Wiedzą o tym dobrze historycy, cierpliwie tłumacząc, że średniowiecze nie skończyło się jednego dnia, a „długi wiek XIX” nie zakończył się w roku 1900. Patrząc w skali mikro, Kurpie mają trochę łatwiej. Ich historię w XIX wieku naznaczyło dość mocno jedno wydarzenie, które stało się przełomowe w dziejach odkrywania Kurpiów. Bolesław Prus, który w 1881 roku dowiedział się o głodzie na Kurpiach, pisał jakże trafnie: Głód między Kurpiami jest ciekawym zjawiskiem. Dowodzi on naprzód, że ludność pracowita, oszczędna, moralna, pobożna i patriotyczna, słowem: posiadająca w wysokim stopniu wszystkie obywatelskie zalety, tak mało nas obchodzi, że dopiero wtedy słychać o niej, kiedy ją nędza chwyta za gardło. Wówczas dopiero dowiadujemy się, że jacyś Kurpie żyją, a raczej, że umierają; o ich zaś oryginalnych zwyczajach i narzeczu - nie mamy najmniejszego pojęcia.

Wieść o żebrzących z głodu Puszczakach rozeszła się po Królestwie Polskim, a doniosłą rolę odgrywała w tym prasa. Śmiało możemy rzec, że od 1881 roku zainteresowanie Kurpiami znacznie wzrosło, a prasa stawała się tym medium, w którym coraz częściej można było poczytać o mieszkańcach Puszczy. Poniżej zaprezentowano subiektywny przegląd dawnej prasy piszącej o Kurpiach.

A więc rok 1881. Z inicjatywy hrabiego Ludwika Krasińskiego zawiązał się komitet mający na celu pomoc głodującym Kurpiom, a sam hrabia na wstępie ofiarował 500 rubli. Za przykładem Krasińskiego poszli następni, o czym możemy przeczytać poniżej:

 

Kurier poranny 1881 - nr 134

 

 Kurier poranny 1881 - nr 121

 

Kurier Warszawski 1881 - nr 112

 

Lata osiemdziesiąte rozpoczęły w ten sposób kolejny etap zainteresowania Kurpiami, a prasa coraz częściej przedstawiała Puszczaków jako ciekawy lud, wart poznania przede wszystkim ze względu na swoją kulturę. Przypominano dawne zajęcia, takie jak bartnictwo i łowiectwo, a na stereotyp Kurpia zaczęły wpływać ryciny, zdobiące np. „Tygodnik Ilustrowany”, których autorem był Wojciech Gerson. Nie były to pierwsze tego typu dzieła dotyczące ludności kurpiowskiej, ale unaoczniały warszawskim czytelnikom kim tak naprawdę są ci tajemniczy Kurpie.

 

Tygodnik Ilustrowany 1881 - nr 295

 

Tygodnik Ilustrowany 1881 - nr 296

 

Lata osiemdziesiąte XIX wieku to także początek zjawiska niezwykle ważnego, a mianowicie to w owym czasie Kurpie po raz pierwszy tak naprawdę zabierają głos. Wielu miłośników tego „dzielnego ludu” już od dawna opisywało go niejako z zewnątrz. Kiedy w 1881 roku „trzeźwy entuzjasta” Konrad Prószyński założył „Gazetę Świąteczną”, otwierając łamy na listy chłopów z Kongresówki, pośród jej korespondentów znaleźli się i Kurpie. Obraz, jaki wyłania się z kurpiowskich listów to przede wszystkim podkreślana przez wszystkie przypadki bieda i próby jej przezwyciężania.

 

Gazeta Świąteczna 1885 - nr 213

 

Kurpie, nad którymi rozpoczęto pierwsze intensywniejsze badania naukowe, trafili do literatury. Przypomnijmy, że tradycję walk ze Szwedami w czasie III wojny północnej wykorzystał Henryk Sienkiewicz w „Potopie”, przesuwając kilkadziesiąt lat wstecz pamięć o Kurpiach stawiających opór Szwedom. Poniższy fragment środkowej części Trylogii ukazał się w krakowskim dzienniku „Czas”. Pamiętając o tym, że powieści       XIX-wieczne ukazywały się często w postaci odcinków w prasie, można powiedzieć, że Kurpie byli głównymi bohaterami jednego z odcinków ówczesnego „serialu”, jakim był „Potop”, tak jak i późniejszych „Krzyżaków”, gdzie również znalazło się dla nich miejsce. O ile o Kurpiach u Sienkiewicza czy potem w poezji Konopnickiej napisano wiele, to przy okazji należy wspomnieć, że bywali oni bohaterami literatury dziś zapomnianej, np. nowel, które znają co najwyżej historycy literatury, a które również drukowane były na łamach gazet codziennych.

 

Czas 1885 - nr 174

 

Przełom XIX i XX wieku to czas aktywności Kurpiów, którzy tworzyli pierwsze w regionie spółki, mleczarnie, sklepy itp. To także czas, kiedy funkcjonuje tytuł prasowy, nakierowany bliżej na sprawy regionu. „Echa Płockie i Łomżyńskie” – bo o nich mowa – zawierały dość liczne wiadomości z ziemi kurpiowskiej. Wśród nowin, pierwsze miejsce należy się emigracji zarobkowej, zarówno czasowej na „saksy” do Prus, jak i stałej do Ameryki. Wiele wylano farby drukarskiej, aby umoralniać młodzież i opowiedzieć dole i niedole wychodźców.

 

Echa Płońskie i Łomżyńskie 1899 - nr 101

 

Echa Płońskie i Łomżyńskie 1899 - nr 39

 

Echa Płońskie i Łomżyńskie 1903 - nr 28

 

I wojna światowa znalazła odbicie w prasie głównie w postaci oficjalnych komunikatów z Puszczy Kurpiowskiej. Walki toczące się w 1915 r.     m.in. w okolicach torfowiska Karaska relacjonowane były na łamach chociażby „Kuriera Warszawskiego” czy „Kuriera Poznańskiego”. Sytuacja militarna spychała czasami w cień w komentarzach prasowych trudne warunki życia ludności, dla której wojna oznaczała ostatecznie niemal całkowicie zniszczone domy i budynki gospodarcze, a także tułaczkę w głębi Rosji (bieżeństwo), wymuszoną niemieckimi natarciami.

 

Kurier Warszawski 1915 - nr 85

 

Kraj 1915 - nr 1

 

Kurier Poznański 1915 - nr 80

 

Rok 1918, rok odzyskanej niepodległości nie pozwolił Kurpiom na zbyt długi okres świętowania. Mozolna odbudowa po zniszczeniach czasu wojny ledwie nabrała rozpędu, gdy granice odrodzonej Polski naruszyła armia bolszewicka. W tym okresie nie sposób wśród prasy pominąć pierwszego prawdziwie kurpiowskiego organu prasowego, czyli wychodzącego od 1919 r. w Nowogrodzie „Gościa Puszczańskiego”, wydawanego przez Adama Chętnika. „Gość Puszczański” informował o przebiegu wojny polsko-bolszewickiej, sytuacji gospodarczej Kurpiowszczyzny, a także zamieszczał korespondencje z terenu. Ponadto, od listopada 1919 r. Chętnik wydawał także „Gońca Pogranicznego”, czyli dodatek do „Gościa”, skupiający się w znacznej mierze na sprawie plebiscytu na Warmii i Mazurach. Pismo, redagowane przez Chętnika będącego autorem większości artykułów, zaopatrzone było w motto „Bogu na chwałę – Ojczyźnie na pożytek”. O zasługach Chętnika napisano całą bibliotekę, a w tym miejscu można tylko przypomnieć, że znaczna liczba artykułów prasowych w okresie międzywojennym to teksty autorstwa tego wybitnego badacza. Zresztą otwartą kwestią pozostaje, jak wiele artykułów z lat 1918-1939 zostało zainspirowanych działalnością autora Puszczy Kurpiowskiej.

 

Gość Puszczański 1919 - nr 1

 

Gość Puszczański 1921 - nr 5

 

Gość Puszczański 1921 - nr 7

 

Kiedy w latach dwudziestych Rzeczpospolita zaczynała powoli krzepnąć, także los Kurpiów nieco się uspokoił, choć problemów nie brakowało, a bieda dawała o sobie znać i tak przecież niezamożnym Puszczakom. Puszczakom bez puszczy, bo jak wielokrotnie podkreślała prasa, okupacja niemiecka z czasów wielkiej wojny zrobiła swoje. Niezbyt imponujące lasy zostały dodatkowo przetrzebione, choć już przed 1914 r. puszcza, co notowano, istniała tylko z nazwy. Przed I wojną światową etnograf Kazimierz Moszyński notował: Krajobraz puszczański nie odznacza się wcale malowniczością. Biedne piaszczyste ziemie nie mogą rodzić bogatych gajów zielonych, ani łąk bujnych. Na piaskach rosną zaledwie jałowce i sosny, a i te sosny dzisiejsze, to niegodne potomki owych olbrzymów leśnych, którymi zawalano drogę zwierzynie na łowach, a wrogom na wojnie.

Bieda, będąca stałym motywem pisania o Kurpiach przynajmniej od 1881 r., w połowie lat dwudziestych również często była podnoszona. Z pięknej niegdyś puszczy tworzy się pomału pustynia – pisano w alarmującym tonie w 1924 r. na łamach „Słowa Pomorskiego” i dodawano, że ludność mieszka w wielu miejscowościach w chlewach i ziemiankach.

 

Słowo Pomorskie 1924 - nr 91

 

Kolejną cezurą, którą warto zasygnalizować były lata 1928-1929, kiedy to bez mała cała Polska zafascynowała się Weselem na Kurpiach, sztuką autorstwa ks. Władysława Skierkowskiego. Wystawiana przez płocki Teatr Regionalny w wielu miastach kraju, od Warszawy i Krakowa po Wilno i Lwów, doczekała się licznych recenzji z najsłynniejszą chyba autorstwa Tadeusza Boya Żeleńskiego, zauważającego, iż Wesele na Kurpiach jest czynem równie oryginalnym jak szczęśliwym. A oryginalność polega tu nietylko na ślicznych strojach i swoistej gwarze, ale przedewszystkiem na niezwykle śmiałym i czystym stosunku do teatru.

 

Gazeta Lwowska 1929 - nr 10

 

Czas 1929 - nr 42

 

Kurier Wileński 1928 -  nr 224

 

Wielkopolska Ilustracja 1928 - nr 10

 

Wielkopolska Ilustracja 1928 - nr 10

 

Lata trzydzieste, na których kończymy opowieść o Kurpiach w dawnej prasie, charakteryzowały się z jednej strony przypominaniem stałych motywów dotyczących przeszłości puszczańskiej, podkreślaniem historii bartnictwa i walk o niepodległość, a z drugiej relacjonowaniem bolączek codzienności. Powstawały takie tytuły prasowe jak „Przegląd Łomżyński” i „Przegląd Ostrołęcki”, opisujące nowiny dotyczące wsi kurpiowskich. Często zachęcano do wycieczek po Kurpiowszczyźnie, a najczęściej do odwiedzin Muzeum Kurpiowskiego w Nowogrodzie. Wydarzeniem, które opisywano niezwykle szeroko w wielu różnych tytułach prasowych była uroczystość Bożego Ciała 27 maja 1937 r. w Myszyńcu, o której powstał nawet film Polskiej Agencji Telegraficznej. Gdy nastała wiosna i lato 1939 roku, coraz częściej wspominano o Kurpiach w kontekście ewentualnej wojny, a publicyści liczyli na dzielny lud, który wraz z Góralami mógł poszczycić się tradycjami walk o niepodległość.

W latach 1881-1939, epoce, w której Kurpie nie mogli narzekać na brak zainteresowania, utrwalił się niejako podwójny obraz mieszkańców Puszczy Zielonej. Dość często nawiązywano więc do historii, gdzie bitnych i walecznych strzelców rzadko zawodziło oko („Strzela jak Kurp”!), a bartnicy dosłownie opływali miodem. Równolegle jednak opowiadano o biednych gospodarzach, którym „psiachy” nie mogły dać dostatecznego wyżywienia. Teraźniejszość, obojętnie kiedy opisywana, niemal zawsze wydawała się gorsza niż chwalebna przeszłość.

 

Przegląd Ostrołęcki 1936 - nr 39

 

Ilustrowany Kurier Codzienny 1937 - nr 151

 

Gazeta Robotnicza 1939 - nr 170

 

Mucha 1939 - nr 31

 

Łukasz Gut

 


Drukuj